sobota, 3 września 2011

3 września

Po dość wyczerpującym procesie pakowania campera i organizacji jego wnętrza wyruszyliśmy. Nie obyło się bez zapominalskich: Tomasz – poduszka (pomimo, że robiłam mu checklistę tego samego dnia) i Szwagier – adidaski, które zapomniał, pomimo dość dobrze zorganizowanego procesu załadunku…. Na szczęście z pomocą przybył bohaterski Marcin, który dostarczył buty w umówione miejsce. Poduszkę zaś Tomasz wydębił od Justyny. W komplecie wjechaliśmy na teren Niemiec już ok. 20:30. Kierownicę przejął Szwagier. Pierwszy odpadł tradycyjnie Tomasz, który już ok. 22 udał się na spoczynek. Po minięciu Berlina zatrzymaliśmy się na pierwszy nocleg (23:30) w mało ekscytujących warunkach przyrody na sympatycznym parkingu: 6euro w tym 1 prysznic gratis i 4,5 na żarcie w bistro. Widok z okna: ruski tir i inny camper, który opuścił nas jeszcze w nocy. Na bezpieczeństwem śpiącego towarzystwa czuwała bohaterska Security Karla Agency ;)
Ps. Zapomniałam o inauguracyjnym szampanie rocznicowym Państwa K., który skosztowaliśmy jeszcze tej nocy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz