niedziela, 4 września 2011

4 września

Poranek na urokliwym parkingu przywitał nas względnie ok. Tomasz – jak nowo narodzony (spał od 22) wstał pierwszy, pobudziwszy resztę załogi. Od rana rozpoczęliśmy misje w kierunku szaletu, na łączności krótkofalówek. W bistro zrealizowaliśmy 4,5 euro: kawusia + duża kanapka, a w camperze Justyna przygotowywała już biesiadę śniadaniową. W dalszą drogę w kierunku Norymbergii wyruszyliśmy ok. 9. Gorąco. Ruch na autostradzie dość spory. Jedziemy!!!!


Aktualnie jesteśmy u Grzesia w uroczym miasteczku Hoechstadt an der Aisch we Frankonii.
Zwiedzaliśmy miasteczko, gdzie na każdy rogu jest święty Jerzy, a na każdym moście święty Jan Nopomycen - męczennik, strącony z mostu za dochowanie tajemnicy spowiedzi. Miasteczko ma piękny mały rynek i uliczki. Specjalnie dla nas Grzesiu odprawił mszę w kościele św. Jerzego. Za co serdecznie dziękujemy!




Zdarzenie z drogi:
jedziemy prowadzi Tomasz, nawigator: Karolina. Jedziemy sobie w najlepsze za autokarem niemieckim, Tomasz chwali się wszem i wobec, że ten genialny pomysł jazdy w tunelu aerodynamicznym tworzonym przez autokar skutecznie ogranicza nasze spalanie – co za oszczędność!!! Po mniej więcej półgodzinie takiej jazdy pojawia się auto ‘polizei’ – gruby Niemiec – policjant wymachuje do nas ostro gestykulując… Nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę o co chodziło. Samochód policyjny pognał za autokarem, a my pozostaliśmy z tyłu zastanawiając się nad powagą sytuacji. Później Grzesiek wyjaśnił nam, że chodziło o kwestię odległości między pojazdami jaką bezwzględnie należy przestrzegać w Niemczech. Najwyraźniej kierowca autobusu stracił cierpliwość mając nas tak długo na ogonie i zastosował środek prewencyjny w postaci niemieckiej policji. Co za ulga, że skończyło się tylko na mimicznym pouczeniu…

1 komentarz:

  1. Hej!
    Widze, ze Wam dobrze idzie;) Mam nadzieje ze humor i pogoda dopisuje.

    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń